Nasz serwis o tematyce Bielsko-Biała remonty cieszy się popularnością

Przez wiele lat system GPS stworzony przez armię USA był pozbawiony jakiejkolwiek konkurencji. Mówiąc szczerze, nie wydaje się, aby sytuacja miała w najbliższym czasie ulec zmianie. Trzeba jednak odnotować, że takie próby się pojawiają. Już w latach 80. ubiegłego wieku kapitalistyczna Europa zaczęła myśleć o budowie własnego systemu nawigacyjnego. Zamknięty wówczas GPS i alternatywne rozwiązania Sowieckie sprawiały, że europejscy politycy i wojskowi zaczęli snuć własne plany o satelitarnej potędze. Pierwsza faza prac zakończyła się w roku 1999, a wdrażanie systemu miało przypaść na rok 2006. W chwili pisania tego tekstu mamy 2013 rok, a Galileo nadal nie działa.

 

Docelowo segment kosmiczny Galileo ma składać się z 27 satelitów podstawowych i trzech zapasowych. W marcu 2013 roku na orbicie krążyły cztery takie obiekty – udało się też próbnie ustalić położenie odbiornika za ich pomocą. W założeniach twórców systemu ma być on dokładniejszy od GPS-a. Precyzja dla zastosowań bezpłatnych ma wynosić do 1 metra, a dla użytkowników komercyjnych – do 10 centymetrów. Projekt napotyka jednakże liczne przeszkody – unijne organy kwestionowały poniesione wydatki, trwa również konflikt o częstotliwości z Chinami, które rozwijają system Compass.

 

Jak na razie Galileo jest dość nieudolną próbą rywalizowania z GPS-em, tak jak Europejska Agencja Kosmiczna jest nieudaną atrapą amerykańskiego NASA. Nawigacja „made in Europe” rozbija się o unijną biurokrację i gąszcz procedur, które wykończyły już niejedno przedsięwzięcie.