Sęk tkwi w rozmiarach

Użytkownik nawigacji zawsze woli, aby jego GPS był możliwie najmniejszy. Producenci zdają się rozumieć tę potrzebę, dlatego na sklepowe półki trafiają modele o niewielkich rozmiarach, ale sporych możliwościach technicznych. Miniaturyzacja jest dziś technologiczną normą. Skoro mamy coraz mniejsze i cieńsze telefony, to nie ma powodu, dla którego sprzęt do nawigacji miałby być duży. Oczywiście w specyficznych przypadkach ten trend może nie obowiązywać – przed chwilą wspomnieliśmy, że niektóre nawigacje morskie są znacznie większe od samochodowych kolegów. Jeśli jednak mowa o autach, to z myślą o nich powstają kompaktowe warianty.

 

Zwykle jeszcze mniejsze są nawigacje, z których korzystają motocykliści. To całkowicie naturalne, ponieważ deska rozdzielcza motoru jest mała i nie zmieści się na niej duże urządzenie. Dlatego typowy GPS zaprojektowany z myślą o jednośladach jest wyraźnie mniejszy nawet od tego, co przeznaczono dla fanów czterech kółek. Warto przy tym zaznaczyć, że taka nawigacja dla motoru jest w pełni funkcjonalna, więc żaden motocyklista nie ma prawa czuć się pokrzywdzony.

 

Tendencja do zmniejszania wszelakiego sprzętu elektronicznego jest podporządkowana głównie potrzebom praktycznym. Ludzie chcą móc zabrać ze sobą wszystkie niezbędne w ich mniemaniu przedmioty. Poza tym im coś mniejsze, tym mniej materiałów zużywa producent, aby to wytworzyć.

 

 

Z atlasem drogowym

Robimy teraz dość duży skok do przodu i znajdujemy się w czasach całkiem współczesnych. Lata mijały, a umiejętności ludzkie w zakresie tworzenia map doskonaliły się w szybkim tempie. Ważnym przełomem było stworzenie technologii, dzięki którym możliwa stała się obserwacja Ziemi z kosmosu. Satelity wkrótce odegrały jeszcze większą rolę w dziedzinie nawigacji, o czym napiszemy za moment. Póki co to zdjęcia wykonane z ogromnej wysokości okazały się przydatne kartografom. W oparciu o nie można było graficznie przedstawić dowolny teren, z większą niż kiedykolwiek wcześniej precyzją.

 

Mapy, z których korzystamy obecnie są publikowane w internecie. Jednym kliknięciem możemy zastąpić wykreowaną grafikę oryginalnymi fotografiami satelitarnymi, co pozwala się jeszcze lepiej zorientować w terenie, o który chodzi. Jeszcze zanim pojawiły się takie opcje, świetna już znajomość kartografii posłużyła wydawaniu atlasów drogowych. Były one przeznaczone dla kierowców. Zawierały precyzyjny schemat aktualnej sieci połączeń drogowych pomiędzy tysiącami miejscowości. Uproszczone plany miast pozwalały łatwo zorientować się w drogach wylotowych i kierować się we właściwą stronę.

 

Remonty dróg i modernizacja infrastruktury sprawiały, że atlasy szybko się dezaktualizowały. Należało regularnie wydawać nowe, aby użytkownicy mieli dostęp do świeżych danych. Nie da się jednak ukryć, że szeroko rozumiane mapy nie spełniały wszystkich oczekiwań.

Nawigacja na wodzie

Elbląg remonty to znak, że całe miasto będzie rozkopane

W błędzie jest ten, kto uważa, że jeśli GPS, to tylko kierowcy. Absolutnie nie. Również osoby poruszające się po wodzie mogą sięgnąć po to osiągnięcie techniki. Oczywiście specyfika takiego sprzętu jest nieco inna, bazuje on jednak na tych samych satelitach i emitowanym przez nie sygnale. Kiedyś – jak już pisaliśmy – busola i nasza interaktywna mapa dróg ekspresowych w Polsce były towarzyszami marynarzy w bliższych bądź dalszych rejsach. Obecnie ich skutecznym i dokładnym przewodnikiem jest elektroniczna nawigacja. Urządzenia, które znajdują się na statkach i łodziach mają zwykle większe gabaryty. To normalne, ponieważ są one wzbogacone o specjalne funkcje.

 

Wysokiej klasy nawigacje morskie są wyposażone w sonary, dzięki którym potrafią określać strukturę dna i wskazywać ewentualne przeszkody, na które można się natknąć w czasie rejsu. Wytyczanie kursu odbywa się na podobnej zasadzie jak przy jeździe autem, ale zasadnicza różnica tkwi w mapach. Trzeba korzystać ze specjalnych wersji, które są dostarczane wraz z urządzeniem. Uwzględniają one wielkość akwenów oraz wszystkie położone w ich obrębie lądy.

 

Z uwagi na warunki użytkowania, solidna nawigacja morska powinna być wodoodporna. Taka konstrukcja pozwala jej sprawnie działać, nawet jeśli dojdzie do zalania lub zachlapania wodą. Potencjalny nabywca musi liczyć się ze sporym wydatkiem. Ceny GPS-ów „wodnych” kształtują się od 1000 złotych w górę.

Era mapy i kompasu

Naszym przodkom narzędzie w rodzaju GPS-a nawet się nie śniło. Podobnie jak masa innych urządzeń, które obecnie traktujemy jako naturalnych towarzyszy codzienności. Zanim technologiczna rewolta dokonała się i zmieniła nasze życie, podróżnicy musieli sobie radzić inaczej. Punktem wyjścia w tym zakresie była kartografia. Już starożytni opanowali sztukę tworzenia map. Początkowo nie były one tak dokładne i nie dostarczały szeregu informacji o ukształtowaniu Czytaj dalej Era mapy i kompasu

Coś dla pieszych

Jeśli wiemy już, że swoje GPS-y mają kierowcy samochodów i motocykli, a także marynarze, to może należało pomyśleć również o pieszych? Nie od razu było to oczywiste. Początkowo sprzęt nawigacyjny był produkowany z myślą o tych osobach, które poruszają się jakimiś pojazdami. Dopiero po jakimś czasie rynkowe badania dowiodły, że spora rzesza ludzi chętnie korzystałaby z możliwości wytyczania tras pieszych wędrówek z pomocą satelitów. Pierwszy krok to cyfrowe kompasy – gdy się pojawiły, zyskały spore uznanie. Dość łatwo dało się poszerzyć ich funkcje o wskazywanie kierunku poruszania się do określonego celu. Tu doszedł już do głosu odbiornik GPS. Czytaj dalej Coś dla pieszych